Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz
Valor Mortis
Valor Mortis
Giermasz #725 - mieczem machanie, radia słuchanie
Kiedy tego słuchacie, my jeszcze chodzimy po halach w Poznaniu, rozmawiając z twórcami będącymi na targach PGA, relację z tego usłyszycie w przyszłym tygodniu. Natomiast w tej audycji spróbujemy odnaleźć sens życia, zmierzymy się ze smokiem, który odebrał nam serce, sprawdzimy, czy Napoleon miałby łatwiej, gdyby po jego stronie walczyły nadprzyrodzone siły, a także pobawimy się w hakowanie za pomocą fal radiowych.

Życie nomada w minivanie pomaga nam w przepracowaniu pewnych kwestii po złych wydarzeniach – tak można podsumować w dużym skrócie Forever Ago. Podróżujemy, szukając na nowo sensu swojego życia i wracamy do dawnych wspomnień. W tą podróż, nie tylko po przedstawionym świecie, wybrała się Kasia Filipowiak.

Seria Dragons Dogma towarzyszy graczom już od kilkunastu lat. Twórcy przy wydaniu drugiej części zdecydowali się na nietypowy zabieg, wrzucając fabułę do równoległego świata, nie jako kontynuacja poprzedniej historii. DNA jednak zostało – znowu walczymy ze smokami w Dragons Dogma 2 Dark Arisen.

Polskie Valor Mortis wrzuca nas w sam środek wojen napoleońskich, tym razem jednak nie należy spodziewać się zbytnio realizmu. W tym uniwersum poza szablami i muszkietami armia do dyspozycji ma również rzeczy – dosłownie – nie z tego świata. Za broń chwycił Michał Król.

Za pomocą fal można transmitować różne dane – od prostych komunikatów, przez dźwięk i obraz po złożone pakiety danych. W grze Radiotext natomiast antena służy nam do hakowania. Z korporacjami za pośrednictwem klawiatury walczył Patryk Srokowski.

Polecamy też obserwować nas na Facebooku i słuchać na Spotify.
Szukasz recenzji konkretnej gry? Mamy ich PONAD 1700. Dlatego polecamy nasz Spis Recenzji, gdzie szybko i łatwo znajdziesz interesujący Cię tekst i dźwięk. W nawiasie kwadratowym przy tytule informujemy, na jakiej platformie testowaliśmy grę.
Valor Mortis
Valor Mortis
Na Valor Mortis od polskiego studia One More Level czekało wielu graczy, nie tylko fanów gier soulslike. Pomysł był w sumie nietypowy dla tego gatunku - widok z oczu, szabla w dłoń i ruszamy ginąć wielokrotnie pod sztandarem Napoleona Bonapartego. I robimy to jako wskrzeszony żołnierz, więc już na starcie było coś nie tak. Jednak jak najbardziej na tak jest sama gra, która wciągnęła mnie bez reszty. A ja nie przepadam za gatunkiem soulslike.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od twórców, studia One More Level. Jest też dostępna w ramach abonamentu Game Pass na PC i konsolach Xbox.
Dragons Dogma 2 Dark Arisen
Dragons Dogma 2 Dark Arisen
Jak upchnąć tak dużą grę RPG w ledwie kilka akapitów recenzji? Zastanawiając się nad wytłumaczeniem, skąd bierze się przyjemność zabawy Dragon's Dogma 2 z dodatkiem Dark Arisen trudno bowiem nie zauważyć, że bardzo udany klimat tej gry zbudowany jest często na drobiazgach, niuansach mechaniki przygotowanych przez twórców. Czego opisywanie w tym tekście mogłoby zająć jednak nieco za dużo miejsca. To może, po prostu, damy Wam, Drodzy Gracze szansę na ich odkrycie i zatopienie się w tej przygodzie, polecając tę produkcję? Choć, nie wszystkim pewnie się spodoba, to gra adresowana do tych fanów gatunku, którzy docenią jej swobodę, ale i wynikający z tego poziom trudności. Którzy też z radością rzucą się do wycinania niezliczonych hord wrogów pomieszkujących krainę fantasy przemierzaną w Dragons Dogma 2.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od dystrybutora, firmy Cenega.
Forever Ago
Forever Ago
Jest wiele produkcji - np. Forever Ago, które wzbudzają w społeczności graczy kontrowersje. Natomiast jest jeden typ dyskusji, który przewija się szczególnie często, gdy mamy do czynienia z grami narracyjnymi. Czy to jeszcze jest gra czy już nie? W sensie akademickim nawet cieszy mnie ta dyskusja, ale gracze nie są raczej znani z abstrakcyjnych, filozoficznych argumentów, wymienianych w komentarzach pod postami. Przyznam się, że troszkę zajmowałam się grami na studiach, troszeńkę. Na tyle, żeby przeczytać tonę definicji i ludologicznych prac. I co? I tak naprawdę nic. To młoda dziedzina, której definicje klarują się powoli, a której przedmiot badań wciąż ucieka do przodu.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od agencji Tara Bruno PR.
Radiotext
Radiotext
Macie może ochotę posłuchać radia? Ciekawe, że zadaję to pytanie właśnie wam, słuchaczom radia. To, jak się domyślam i jak sobie wyobrażam właśnie teraz waszą minę, może świadczyć o tym, że z pewnością nie spodziewaliście się usłyszeć takiego pytania właśnie teraz, przy radioodbiorniku. Ale przyznacie, pytanie dość zaskakujące i lekko tajemnicze, a przynajmniej na takie wyglądało w mojej głowie. To jak? Macie ochotę? Tak, nie? To może po prostu posłuchajcie dalej.

Grę otrzymaliśmy za pośrednictwem serwisu Press Engine.
Hamster Playground
Hamster Playground
Rozmowa - Michał Azarewicz ze studia Mass Creation
Tym razem moim gościem był Michał Azarewicz ze studia Mass Creation. Porozmawialiśmy o ich początkach, endless runnerach, grze Corridor Z i powiązanej z nim nowelce wizualnej Date Z oraz oczywiście Shing!, które na rynku azjatyckim przeszło wizualną metamorfozę. Sporo czasu poświęciliśmy ich najnowszej grze Hamster Playground (tu karta Steam), która wyjdzie 11 lipca oraz wydawnictwu We Dig Games, którego Disco Samurai prezentuje się wyjątkowo ciekawie. Zapraszam, Michał Król.

"Przygotuj się na potężną dawkę słodkości, wytrwały trening i ostrą rywalizację, gdy razem ze swoim chomikiem staniecie do wyścigu w labiryncie oraz na deskorolce – kolejne tryby rozgrywki już wkrótce! Pierwsi przekroczcie linię mety by zdobyć nagrody i smakołyki!"

Pizza Connection 2
Pizza Connection 2
Stare ale jare - Pizza Connection 2 (2001 r.)
Pizza time! Lubicie pizzę? A kto nie lubi? Znacie taką osobę? Ja chciałbym powiedzieć, że nie znam, ale musiałbym skłamać, bo faktycznie znam, ale nie ufam. Bo niby jak tu ufać osobie, która nie lubi pizzy, prawda? A wy jaką lubicie? Tylko proszę, nie mówcie mi, że tą z ananasem [ja lubię, a co? - dop. Michał Król].

Zróbmy tak! Zamówcie sobie pizzę do domu lub przygotujcie ją sobie sami. Zróbcie zdjęcie i wyślijcie na adres giermasz@radioszczecin.pl. Autora najładniejszej fotografii nagrodzimy uściskiem dłoni Michała Króla i giermaszową kostką wydrukowaną w drukarce 3D. A dlaczego ja w ogóle o tym wspomniałem? Nie wiem, nie pamiętam. Dziękuję za uwagę. Do widzenia! KONIEC!

A tak na poważnie, to obudziłem się dzisiejszego poranka i tak sobie wyobraziłem siebie jako barona włoskiej kuchni, serwującej przepyszne, upieczone w piecu placki, na powierzchni których nałożone są pomidory, pieczarki, ser, salami, szynka oraz mrówki, żabie udka, dżdżownice, szarańcza, świńskie ryje, bycze jądra, mięso węża i płetwy rekina. Brzmi pysznie, co nie?

Takimi to właśnie rarytasami, pieszczącymi nasze kubki smakowe, mogliśmy raczyć się 25 lat temu w grze Pizza Connection 2, wydanej przez niemieckie studio Software 2000 w 2001 roku. Wiem, dawno, no ale co z tego! Dokładna data premiery jest, powiedzmy, taka bardziej umowna. Można natrafić na źródła, które podają różne daty wydania. Gry-Online.pl wskazuje na 10 lutego 2001 roku, natomiast Steam podaje 9 października. Innego zdania za to też jest niemiecki GameStar, który to ochoczo obwieszcza pojawienie się gry dopiero 31 października, więc zróbmy tak, że każdy z was sam wybierze sobie datę wydania i tyle.

Bracia Andreas i Marc Wardenga, nie mylić z Sylwestrem Wardęgą, stworzyli cyfrowo-kulinarne dzieło sztuki, w którym to od pieczenia pizzy i prowadzenia imperium fast foodów płynnie przechodziliśmy do brutalnego niszczenia konkurencji przez wynajmowanie mafijnych partnerów w interesach i nasyłanie ich na wrogich nam szefów włoskiej kuchni.

Smaka na tytuł twórcy nabrali w 1994 roku, gdy wypuścili na rynek pierwszą odsłonę serii. Chcieli połączyć symulację przedsiębiorstwa z prowadzeniem własnej pizzerii. Gracz, chcąc zabawić się we franczyzobiorcę ze świata kulinariów, wcielał się w rolę restauratora idącego do swojego celu, no użyjmy tutaj tego kolokwializmu, po trupach swoich konkurentów. Ustalał ceny produktów, komponował własne pizze, zatrudniał pracowników, projektował swój własny lokal oraz walczył o klientów. I to dosłownie i nie zawsze uczciwie.

Serię gier Pizza Connection wyróżniało to, że stanowi ona połączenie gry ekonomicznej z przestępczością zorganizowaną, podsypaną kreskówkowym, często przekoloryzowanym humorem. Gra dzięki polskiemu Studiu FX doczekała się polskiej wersji językowej, którą reżyserował Andrzej Precigs. Swoich głosów użyczyli Jarosław Boberek, który odgrywał rolę zamożnych klientów i pracowników, oraz Marek Barbasiewicz, który to z kolei odgrywał rolę szefa, cwaniaczka. Za całe tłumaczenie odpowiadali Ryszard Chojnowski i Piotr Latak, a dystrybutorem był już nam dobrze znany i chyba dobrze znany każdemu Polakowi CD Projekt.

Gra na płycie CD była dołączana do papierowego wydania gazety, dostępnej do kupienia w chyba każdym możliwym kiosku na terenie całego kraju. Cena, no powiedzmy, że nie grała tu żadnej roli, bo wynosiła tyle, ile kosztowałby dziurawy but Kacpra Narodzonka.

W Pizza Connection 2 aby dopiąć swego i znaleźć się na samym szczycie łańcucha pokarmowego betonowego miasta, musieliśmy prowadzić najlepszą restaurację w mieście lub sprawić, by nasi konkurenci byli znacznie, nawet i bardzo znacznie, gorsi od nas. Oznacza to, że gdyby niechcący okazało się, że nasze dania nie do końca mogą odpowiadać gustom naszym klientom i - o zgrozo - jedliby u naszego restauracyjnego sąsiada, tego parszywego prywaciarza i złodzieja, i smakowałoby im to jedzenie bardziej niż u nas, to moglibyśmy mu się odwdzięczyć między innymi podrzuceniem mu do kuchni szczurów i wszelkiego innego rodzaju robactwa. Sprawa w sam raz dla sanepidu, prawda?

A gdyby to nie pomogło i okazało by się, że parszywy konkurent ma jakieś chody na mieście, a odpowiednie służby nic by z tym nie zrobiły, to zawsze można było wynająć kilku gangsterów, porozbijać kilka szyb, połamać kilka krzeseł i proszę, gwiazdka Michelin sama przyczepiałaby się do naszej piersi, prawda? No oczywiście, najpierw, aby zdobyć tę gwiazdkę, trzeba było przekupić burmistrza, który to de facto bardzo lubi jeść pizzę, ale jeszcze bardziej niż pizzę lubi kąpiele w wannie wypełnionej pieniędzmi, więc wiecie już, jak zdobyć sobie przychylność krytyków.

A gdyby okazało się jednak, że nasza pizza jest niczym miód na skołatane serce i uzyskałaby menu polecane przez Magdę Gessler, to sami moglibyśmy paść ofiarą wściekłego właściciela konkurencyjnej knajpy. Aby ochronić się przed gniewem oponenta, musieliśmy wynająć ochronę, która robiła jesień średniowiecza gangusom naszego nieprzyjaciela. Nieuczciwa konkurencja w tym zacnym tytule nie była tylko i wyłącznie fabularnym epizodem. Stanowiła ona pełnoprawną część mechaniki naszej rozgrywki.

Gra oferowała zaspokajanie różnych grup społecznych. Każda z nich miała inne preferencje smakowe i, jak można by było przypuszczać, cenowe. Bogaci klienci na przykład wręcz uwielbiali wysokie ceny za nasze kiepskiej jakości produkty. Czemu, zapytacie? A temu, że byli to burżuje, którzy cenili sobie święty spokój podczas spożywania swojego posiłku i byli gotowi za to zapłacić każde, ale to każde pieniądze.

Pizza Connection 2 odniosła całkiem spory sukces. Niemieckie czasopisma branżowe oceniały ją naprawdę bardzo dobrze, dając aż 80% punktów na portalu GameStar wśród społeczności graczy. Gra zebrała też ogromne pochwały za rozbudowaną ekonomię, zarządzanie restauracjami i ciekawe, humorystyczne podejście do nieuczciwej konkurencji.

Jednak pomimo tych superlatywów, jakie wokół siebie zgromadziła, no to nie udało jej się osiągnąć statusu finansowego giganta. Gra była aż tak dobra, że doprowadziła twórców do bankructwa i ogłoszenia upadłości. I to jest plot twist z tej całej historii, prawda?

Pizza Connection 2 nie była oczywiście przyczyną upadku tego studia. Raczej doprowadziły do tego problemy, z którymi firma miała już do czynienia wcześniej i z którymi zmagała się już od kilku ładnych lat. No cóż, najwyraźniej gra o zarabianiu milionów nie przeniosła się na świat rzeczywisty i nie nauczyła swoich twórców otwierania drzwi do potęgi i bogactwa.